Zmień zwykły na inny.
Adwent 2017

O Narodzonym - Wierzę w Chrystusa

Zagadnienia związane ze Zbawicielem to niezwykle obszerny dział w teologii. Wszak poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa przyjmujemy za darmo z Jego łaski, zbawienie. On jest jedynym Zbawicielem, jakiego człowiek kiedykolwiek otrzymał. I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,12). Wierzymy, że gdy przyszedł na świat, stał się zarówno prawdziwym Bogiem jak i człowiekiem. Ta prawda rozciąga przed nami prawdziwą przestrzeń dla naszej wiary. Gdyby opierać się tylko na ludzkiej logice, trudno byłoby pogodzić ze sobą dwie przeciwne natury. Bóg jest przecież nieograniczony, wszechwiedzący, wszechobecny, niezmienny itd. Można wymieniać tutaj jeszcze bardzo wiele Jego atrybutów, które są niedostępne człowiekowi. Człowiek z kolei jest ograniczony czasem i przestrzenią oraz pojmowaniem świata. Jak więc można pogodzić to, że Chrystus był prawdziwym Bogiem i zarazem prawdziwym człowiekiem? Ludzkim rozumieniem rzeczywistości nie możemy tego zrobić, możemy tylko uwierzyć Bożemu Słowu, że tak jest.

Ewangelie Mateusza i Łukasza rozpoczynają się od prezentacji postaci Jezusa na tle Jego drzewa genealogicznego (Mt 1,1-16; Łk 3,23-38). Wierzymy, że poczęcie Pana Jezusa było ponadnaturalne: I rzekł jej anioł: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem laskę u Boga. I oto poczniesz w łonie i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus. Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca. A Maria rzekła do anioła: Jak się to stanie, skoro nie męża? I odpowiedział anioł, rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym (Łk 1,30-35). Poczęcie było ponadnaturalne, ale już narodziny były zwykłe, jeżeli tak można powiedzieć o narodzinach Zbawiciela. Paweł w liście do Galacjan tak napisał: Lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty i podlegał zakonowi. Także relacje zapisane w ewangeliach samemu aktowi narodzenia nie przypisują nadzwyczajnych cech. Dopiero z narodzeniem związane są nadnaturalne wydarzenia: gwiazda, aniołowie itd. Możemy więc stwierdzić, że Jezus był normalnie rozwijającym się płodem w łonie matki. Przyszedł też na świat po zwyczajnym okresie ciąży, podczas normalnego porodu. Możemy powiedzieć, że Jego życie przebiegało podobnie do naszego. Począwszy od narodzin aż do śmierci.

Na temat dzieciństwa Pana Jezusa mamy niewiele relacji, ale potwierdzają one, że ten okres rozwojowy był naturalny. Wrócili do Galilei, do miasta swego Nazaretu. A dziecię rosło i nabierało sił, było pełne mądrości, i łaska Boża była nad nim (Łk 2,39b- 40). Jedyny opis wydarzeń z okresu dorastania Jezusa – pobyt w Jerozolimie w świątyni w czasie święta – zwraca uwagę na Jego nadzwyczajną mądrość, która zaskakiwała nawet uczonych w piśmie. Jednak także ten fragment wskazuje na proces uczenia się, a nie nauczania. A po trzech dniach znaleźli go w świątyni, siedzącego wpośród nauczycieli, słuchającego i pytającego ich. A zdumiewali się wszyscy, którzy go słuchali, nad jego rozumem i odpowiedziami (Łk 24,6-47). Myślę, że musiała to być niezwykle interesująca rozmowa, skoro dorośli nie zadali sobie pytania, gdzie znajdują się opiekunowie tego młodzieńca. Fragment z Ewangelii Marka, mówiący o początku nauczania Mesjasza, wskazuje, że do tego czasu był postrzegany jak normalny młodzieniec, mający swoje korzenie, rodzinę i zawód, który wykonywał. Czy to nie jest ów cieśla, syn Marii, brat Jakuba, i Józefa, i Judy, i Szymona? A jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas? I gorszyli się nim (Mk 6,3).

Najwięcej relacji o Jezusie mamy z okresu, gdy rozpoczął swoje nauczanie. I choć Jego nauczanie charakteryzowało się nadnaturalną mądrością oraz autorytetem, któremu wszystko i wszyscy musieli się podporządkować oraz było potwierdzane cudami, które zdumiewały świadków, to znajdziemy w tych opisach wiele cech i uczuć typowo ludzkich. Mesjasz odczuwał głód i pragnienie. A rano, wracając do miasta, łaknął (Mt 21,18). Albowiem Jan przyszedł, nie jadł i nie pił, a mówią: Demona ma. Przyszedł Syn Człowieczy, jadł i pił, a mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników (Mt 11,18-19). W ostatnich dniach życia Jezus doświadcza niewyobrażalnych mąk duszy i ciała. Możemy też przeczytać o zmęczeniu, jakie go ogarniało po całym dniu nauczania. W ewangeliach odnajdujemy całą gamę ludzkich emocji, które towarzyszyły Nauczycielowi. Radość: W owej godzinie rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam cię Ojcze, Panie nieba i ziemi… (Łk 10,21); smutek i strach: I wziął z sobą Piotra oraz dwóch synów Zebedeuszowych, i począł się smucić i trwożyć (Mt 3,7); miłość: A Jezus miłował Martę i jej siostrę i Łazarza (J 11,5); współczucie: A widząc lud, użalił się nad nim, gdyż był utrudzony i opuszczony jak owce, które nie mają pasterza (Mt 9,36); zdziwienie: A gdy to Jezus usłyszał zdziwił się… (Łk 7,9a); gniew: I spojrzał na nich z gniewem, zasmucił się z powodu zatwardziałości ich serca (Mk 3,5a). Jezus też płakał nad grobem swojego przyjaciela, i choć wiedział, że za chwilę wskrzesi go z martwych, to jednak poddał się ludzkim emocjom. Łączy się z tymi, którzy rozpaczają po śmierci najbliższego. Jezus tedy, widząc ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy z nią przyszli, rozrzewnił się w duchu i wzruszył się. I zapłakał Jezus. Rzekli więc Żydzi: Patrz, jak go miłował. A niektórzy z nich mówili: Nie mógł ten, który ślepemu otworzył oczy, uczynić, aby i ten nie umarł? Jezus znowu rozrzewniwszy się w sobie, poszedł do grobu (J 11,33,34-38).

Ludzką naturę Pana Jezusa możemy też odkryć w Jego życiu religijnym. Brał udział w nabożeństwach w synagogach. I przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował i wszedł według zwyczaju swego w dzień sabatu do synagogi i powstał, aby czytać (Łk 4,16). Niezależnie od swojej ścisłej więzi z Ojcem wiele czasu poświęcał na modlitwę. Czasami całą noc i najczęściej robił to wczesnym rankiem. Kiedyś, gdy uczniowie nie potrafili wypędzić demona, wytłumaczył im, że akurat ten rodzaj wychodzi tylko poprzez post i modlitwę, co sugeruje, że sam poddawał się tym praktykom. Był także poddawany różnym pokusom. W Liście do Hebrajczyków możemy przeczytać: Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu. Tak więc Pan Jezus był w podobny sposób kuszony, jak każdy inny człowiek. Wierzymy więc w Jezusa Chrystusa, który stał się dla naszego zbawienia człowiekiem.

ks. Jerzy Samiec
biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego 

Copyrights 2010: InnyAdwent.pl; projekt i wykonanie: Wydawnictwo WARTO.