Zmień zwykły na inny.
Adwent 2017

O Narodzonym - Nie przez rozum

Apostoł Paweł tak sformułował ludzki dylemat w Liście do Rzymian: Nie ma ani jednego sprawiedliwego. Nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego (Rz 3,10-12). Człowiek nie jest w stanie osiągnąć sprawiedliwości przy pomocy dobrych uczynków. Nawet w ogrodzie Eden człowiek czynił dobrze, gdyż był sprawiedliwy, a nie na odwrót. To Boża łaska na początku doskonale ukształtowała człowieka. I jedynie Boża łaska może przywrócić tę relację opartą na sprawiedliwości, jaka łączyła na początku człowieka z Bogiem. Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. I są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę (Rz 3, 23-25).

Słowo Boże, obwieszczając nam usprawiedliwienie, obiecuje także życie. Obietnica wymaga wiary. Przez wiarę otrzymujemy dar usprawiedliwienia z łaski poprzez odkupienie, którego dokonał Bóg, ustanawiając ofiarę przebłagalną przez krew Chrystusa (Rz 3,25). Obietnicy z definicji nie sposób dowieść. Wartość obietnicy zasadza się nie w naszej zdolności dowodzenia, ale w wierności i spolegliwości tego, który ją składa. Początkowo relacja Boga z Adamem i Ewą opierała się na miłości, którą Bóg obdarzał ludzi i zaufaniu, którym ludzie na tę miłość odpowiadali. Chrystus przyszedł, by tę relację zaufania odbudować. Sprawiedliwe dzieci Boże pokładają w Nim ufność. Wiara stanowi fundament i siłę napędową ich życia. Żyją z wiary, to ona decyduje o całym ich życiu, ona utrzymuje ich przy życiu.

Ludzka wiara stanowi sedno ludzkiego życia. Do wiary nikogo nie sposób przymusić. Może ją w człowieku wzbudzić jedynie wiarygodna osoba. Na pewnym poziomie wiara jest zjawiskiem psychologicznym, na które składa się wiedza o przedmiocie wiary, wiedza, która wzrasta i ewoluuje oraz uczuciowe przywiązanie do tegoż przedmiotu wiary. Wiara zakłada relację wierzącego z przedmiotem wiary. Wiara jest relacją. Ale wiara chrześcijańska różni się od innych systemów wiary. Jej przedmiotem i treścią jest Jezus z Nazaretu, Bóg, którym jest i którego objawia. Korzenie tej wiary tkwią nie tylko w ludzkiej wiedzy i sferze emocjonalnej. Ona rodzi się na skutek działania Ducha Świętego i jego wpływu na ludzką wiedzę i emocje. Z natury jest receptywna. Otwiera się na dar życia w Jezusie Chrystusie.

Jezus Chrystus wzbudza w człowieku wiarę swą obietnicą jako Ten, na którym można polegać. Duch
Święty rodzi zaufanie do Niego i przekonanie, że można Mu wierzyć. Bóg w swej łasce obdarza nas zdolnością wiary w Chrystusa, podobnie jak daje nam siłę, by cierpieć dla Jego imienia (Flp 1,29). Jedynie dzięki mocy Ducha Świętego grzesznicy mogą dojść do poznania wiary, że Jezus Chrystus jest Panem (1 Kor 12,3).

Duch Święty odnawia relację Boga z grzesznikiem, uznając w chrzcie grzesznika za swojego. Z ludzkiej perspektywy relacja ta rozwija się w miarę słuchania Bożego Słowa, zwiastującego przebaczenie i życie i w miarę wzrastania w poznaniu Pana poprzez Jego Słowo. Ludzie nie mogą uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli. Wiara jest ze słuchania, a słuchanie jest wynikiem dzielenia się Bożym Słowem (Rz 10,14). Wiara nie jest w stanie pojąć w pełni tajemnicy Bożego poselstwa. Nie potrafi też zawsze wyjaśnić wszystkiego, co dotyczy Bożych zamysłów i Bożego działania względem nas, gdyż wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy (Hbr 11,1). Wiara jest w swej istocie relacją z Bogiem, którego nie sposób w pełni pojąć, zwłaszcza, że ludzkie umysły wciąż naznaczone są piętnem upadku w grzech.

Skoro jednak to Bóg jest przedmiotem naszej wiary, to znaczy, że możemy w pełni ufać Jemu i Jego obietnicom. Nie ma tu miejsca na niepewność, na "może tak, a może nie". Bo obietnice Boże, ile ich było, w nim znalazły swoje "Tak"; dlatego też przez niego mówimy "Amen" ku chwale Bożej (2 Kor 1, 20). Hebrajskie słowo "amen" znaczy "tak jest zaprawdę". Wyraża ono wiarę, jaką chrześcijanie pokładają w swym doskonale godnym zaufania Bogu.

Zaufanie względem Boga jest rzecz jasna czymś więcej niż tylko wiedzą albo "zwykłą wiarą religijną". Wiedza wystarcza, gdy coś nas mało obchodzi. Możemy wiedzieć, albo wierzyć w to, że Cezar August rządził imperium rzymskim około dwa tysiące lat temu. Nie można jednak w ten sam sposób traktować osoby, do której jesteśmy przywiązani. Związek zakłada także uczucia i wyklucza poznanie w pełni intelektualne, zwłaszcza jeżeli to Stwórca wszechrzeczy mówi, że nas kocha. Sposób, w jaki Bóg wychodzi nam naprzeciw w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, może skłonić grzeszników do drwiny, do ucieczki od absurdu. Może sprawić, że zadrżą w obliczu Boga, który uznał za konieczne umrzeć za nich, ale jeżeli odpowiedzią na to będzie jedynie przyjęcie do wiadomości faktów czy też jakiś rodzaj ogólnoreligijnej wiary, to na pewno szybko nabiorą one cech emocjonalnych. Bóg zaś sprawia, że może z nich wyrosnąć zaufanie oparte na miłości.

Wystarczyło kilka słów Jezusa, by dworzanin z Kafarnaum uwierzył w to, że On uleczy jego syna (J 4, 46-54). Setnik z tego samego miasta nie przywykł do tego, by zdawać się na innych ludzi; zwykle to od niego wszystko zależało. Ale uwierzył obietnicy, którą złożył mu Jezus. Sam powiedział: Powiedz tylko słowo (Łk 7,1-10). Słowo Jezusa wystarczyło mu w zupełności. Kobiety kananejskiej nie zniechęciło początkowe milczenie Jezusa ani złośliwe uwagi uczniów. Ufała, że Jezus zechce rzucić jej choć okruch. I rzeczywiście, poruszony jej wiarą, Jezus spełnił jej prośbę (Mt 15,21-28). Wszyscy wierzący jednoczą się z tymi osobami i apostołem Pawłem w wyznaniu wiary, które składają nawet wówczas, gdy doświadczają prób wiary: (...) wiem, komu zawierzyłem, i pewien jestem tego, że On mocen jest zachować to, co mi powierzono, do owego dnia (2 Tm 1,12).

Boże Prawo podlega ludzkiej weryfikacji na podstawie doświadczenia; nie jest więc kwestią wiary. Zakon zaś nie jest z wiary - powiada Paweł (Ga 3,12), gdyż wiara opiera się na Bogu, który objawił się ludziom w osobie Jezusa z Nazaretu, na dobrej nowinie, którą On sam jest i którą zwiastował.

Z Bożej perspektywy relacja wiary albo istnieje, albo nie. Żadne stopniowanie nie wchodzi w grę. Relacja z Bogiem opiera się na Jego obietnicy i kwestie psychologiczne nie mają wpływu na naturę i siłę wiary. Bóg jest wierny nawet wtedy, gdy my nie dochowujemy wierności, albowiem samego siebie zaprzeć się nie może (2 Tm 2,13). On jest wierny i dlatego nas w zupełności poświęci (1 Tes 5,23-24). Kiedy my zawodzimy, On dochowuje wierności, wzmacnia nas i strzeże od zła (2 Tes 3,3).

Jednakże z ludzkiego punktu widzenia nasza wiedza o Bogu i Jego Ewangelii z czasem wzrasta albo nam umyka. Czujemy, że nasze przywiązanie do Niego słabnie lub wzrasta. Ojciec chłopca cierpiącego na padaczkę zawołał: Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu (Mk 9,24). Chrystus dostrzegł słabnącą wiarę Piotra (Mt 14,31), zaś wiarę Kananejki określił jako mocną (Mt 15,28). Tego typu zmienność emocjonalna nie świadczy o tym, że związek się wzmacnia albo słabnie. Podobnie wewnętrzny i zewnętrzny wyraz wiary w indywidualnym życiu nie świadczy o tym, że jeden chrześcijanin jest naprawdę bliżej Boga niż inny. Bóg jest blisko każdego człowieka, niezależnie od jego psychologicznych uwarunkowań. Nie pomniejszając znaczenia wiary w życiu dzieci Bożych, wiemy, że to Bóg pokoju obdarza nas zdolnością wypełniania Jego woli. On działa w nas i przez Jezusa Chrystusa sprawia w nas wszystko, co zgodne jest z Jego wolą (Hbr 13,20-21).

Robert Kolb
Teolog luterański
 

Copyrights 2010: InnyAdwent.pl; projekt i wykonanie: Wydawnictwo WARTO.