Zmień zwykły na inny.
Adwent 2017

2. niedziela adwentu

Adwentowa tęsknota 

„Spójrz z nieba i popatrz ze swojego świętego, wspaniałego przy­bytku! Gdzież jest twoja żarliwość i twoja moc? Nawał twoich uczuć i twojego miłosierdzia? Nie stój na uboczu! Ty wszak jesteś naszym ojcem, gdyż Abraham nas nie zna, a Izrael nas nie uznaje! Ty, Panie, jesteś naszym ojcem i naszym Odkupicielem. To jest twoje imię od wieków. Dlaczego dopuściłeś Panie, że zboczyliśmy z twoich dróg, a nasze serca znieczuliłeś na bojaźń przed tobą? Zwróć się znowu ku nam przez wzgląd na twoje sługi, na plemiona, które są twoją własnością! Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, oby przed tobą zatrzęsły się góry”. 

Iz 63,15-17; 64,1 

Historia ludzkości to dzieje tęsknoty, wyrażającej się w pożądaniu rzeczy małych, przyziemnych, nic nie znaczących, ale także wielkich, świętych i wiecznych. Tęsknocie ludzkiego serca towarzyszy niepokój i nieustanna troska. Wyciszenie niepokoju następuje dopiero wtedy, kiedy wszelkie pragnienia zdominuje ta jedna, święta, jedyna w swoim rodzaju, tęsknota za Bogiem i kiedy zostanie ona zaspokojona. 

  Różna jest intensywność przeżywania tęsknoty za Tym, który jest „naszym ojcem i naszym Odkupicielem”. Blednie, traci barwy i ubożeje, gdy serce rozpiera miłość samego siebie. Ale wtedy w duszy potęguje się niepokój. Rozpala się zaś na nowo, kiedy doskwiera cierpienie, a krzyż przygniata słabe ciało i sponiewieraną duszę. Czy nie przeżywamy tego każdego dnia? Czy nie staje się to naszym egzystencjalnym doświad­czeniem? 

  Tęsknota za Bogiem, bliskością Boga i za życiem w społeczności z Nim, napełnia treścią nasze życie, sprawia, że staje się nieustannym poszukiwaniem tych wszystkich wielkości i wartości, w których i przez które wszechmogący Bóg daje się znaleźć człowiekowi. Tęsknota za Bogiem, jeśli nie jest synonimem wiary, to na pewno rodzi się z wiary i jest szlachetnym kwiatem na glebie wierzącego serca. Tęsknota uskrzy­dla ludzkie serce, pobudza do działania. Tęsknota otwiera duszę na Boga. Tęsknota, której towarzyszy ból, oczekiwanie wybawienia, przybiera kształt modli­tewnego krzyku: „Obyś rozdarł niebiosa i zstą­pił”.  

Tych kilka wprowadzających słów na temat tęsknoty wiary za Bogiem, pozwalają nam wniknąć i wczuć się w przeżywanie proroka, który nie tylko sam tęsknił za żywą społecznością z Bogiem – chociaż ta społeczność była mu dana jak nikomu innemu – lecz był głównie nosicielem i wyrazicielem tęsknoty ludu Bożego, dla którego był sumieniem i sercem, w którym jak w soczewce skupiało się wszystko to, co lud Boży przeżywał i wszystko to, co Bóg temu ludowi miał do powiedzenia.

Boży lud przeżywał wiele. W przeszłości doznał obfitości bogactwa i dobroci ręki Bożej, która go prowadziła i ochraniała, żywiła i napełniała mocą. Jednak mimo oczywistych znaków dobroci Bożej, lud Boży, Izrael, lud twardego karku i nieobrzezanego serca – jak mówił o nim prorok – zamiast zaspokajać tęsknotę za życiem z Bogiem, zaspokajał grzeszne tęsknoty. Jak my niejednokrotnie idziemy za głosem świata, tak lud izraelski słuchał słów kłamliwych proroków i „cudzołożył” z obcymi bo­gami. Izrael dotknęła więc karząca ręka Boga. Kara, doświadczenie, dotknięcie palca Bożego wypalało to wszystko, co grze­szne i nacechowane buntem, ale także budziło błogosławioną tęsknotę za ojcowską miłością Boga i Odkupiciela.

Po dopełnieniu się oczyszczającej kary wygnania z ojczystej ziemi, dana została Izraelowi obietnica: „Już nie będą o tobie mówić «opuszczona» a o twojej ziemi nie będą mówić: «pustko­wie»” (Iz 62,4), a wraz z tą obietnicą Boże pocie­szenie. A jako, że wszystko skupia się w sercu pro­roka i dlatego, że prorok zawsze, przynajmniej o krok wyprzedzał lud, któremu przewodził z woli Bożej, przeto wszystko głębiej przeżywał oraz intensywniej tęsknił. Jego serce więc – jak słyszymy – rwało się do Boga. 

Prorok apeluje do Bożej wierności i pragnie, aby Bóg zechciał przyśpieszyć swoje zbawcze decyzje. Dlatego w modlitewnym uniesieniu woła: „Spójrz z nieba i po­patrz ze swojego świętego, wspaniałego przybytku! Gdzież jest twoja żarliwość i twoja moc? Nawał twoich uczuć i twojego miłosierdzia? Nie stój na uboczu! Ty wszak jesteś naszym oj­cem gdyż Abraham nas nie zna, a Izrael nas nie uznaje! Ty Panie, jesteś naszym ojcem i naszym odkupicielem. To jest Twoje Imię od wieków”. 

Czy Bóg kiedykolwiek stoi na uboczu? Czy nuży Go i sennym zmęczeniem ogarnia Jego serce sprawa Izra­ela? Nigdy. Nigdy Bóg nie stoi na uboczu, nawet wtedy, gdy lud odchodzi i zbacza z Bożych dróg. Nie jest Mu obojętny los swojego ludu, chociaż nieraz znieczula jego serce na bojaźń Pańską. Dlaczego więc dopuścił do sytuacji, w której znalazł się Iz­rael? Dlaczego znieczulił serce ludu, jak kiedyś serce faraona? Czyżby kochał się w karaniu?

Prorok zapewne znał odpowiedzi na te pytania. Stawia je Bogu, nie czekając właściwie na Bożą odpowiedź. Prorok oczekuje Bożego działania, szybkiej odmiany losu Izraela. Intensywnie przeżywając tęsknotę za nową społecznością z Panem Bogiem, prosi: „Zwróć się znowu ku nam przez wzgląd na twoje sługi, na plemiona, które są twoją własnością!”.

Czy w tej sytuacji Izraela odnajdujemy naszą? Czy pośród słów mo­dlitwy i apelu proroka do miłosierdzia Bożego, umiemy usłyszeć Bożą odpowiedź na nasze egzystencjalne pytania?

Sądzę, że w okresie adwentu, mającym rozbu­dzić w nas tęsknotę za tym, co wieczne oraz zachęcić do pokornego i cierpliwego oczekiwania na ostateczną, zbawczą interwencję Bożą w powtórnym przyjściu naszego Pana, Jezusa Chrystusa, łatwiej jest nam dzięki Duchowi Bożemu odna­leźć się pośród własnych chorobliwych ambicji, po­chłania­jących naszą uwagę spraw życia doczesnego i grzechów pętających nas w pielgrzymowaniu ku wieczności i zobaczyć je. Że zaplątani jesteśmy w gmatwaninę na­szych spraw, struktur i urojeń, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Jest rzeczą oczywistą, że coraz bardzie obce stają się nam drogi Boże. Zagubieni w świecie i tym wszystkim, co świat oferuje, bardzo często nie potrafimy zobaczyć światła Bożego, przy pomocy któ­rego pragnie nas święty Bóg wyprowadzić ze ślepych uliczek i dróg wiodących do nikąd. Lecz czy potrafimy przynajmniej dostrzec i właściwie ocenić naszą sytuację i uznać, że jeśli będziemy nadal w niej tkwić, to stoimy na straconej pozycji? Czy świadomi jesteśmy tego, że ratunkiem dla nas jest uwolnienie się od rozlicznych tęsknot, które z Bogiem niewiele mają wspólnego, a zwrócenie się ku tej jednej, świętej, mającej za cel zespolenie się w Duchu z Bogiem? 

Na zerwaniu z grzechem polega właśnie to, co nazywamy upamiętaniem. Upamiętanie jest zmianą sposobu myślenia, przeszeregowaniem skali wartości w naszym życiu, odnalezieniem nowego kierunku podążania przez życie. A to oznacza również zmianę naszego losu, życia, egzystencji, niemożliwą do osiągnięcia przy pomocy własnych sił i środków. Wiedział o tym prorok Pański i dlatego wołał: „Spójrz z nie­ba i popatrz ze swo­jego świętego przybytku! (…) Ty, Panie, jesteś na­szym ojcem i naszym Odkupicielem”.

Na nasze tęskne wołanie o zmiłowanie, pomoc i łaskę, już dawno dana jest nam odpowiedź. Odpowiedzią tą jest Syn Boży, Jezus Chrystus, darowany nam jako Przewodnik i Odkupiciel. Jego imię jest odpowiedzią na nasze wołanie, bowiem znaczy ono: Jahwe zbawia. Ilekroć więc spoglądamy na krzyż Jezusa, rozpamię­tujemy Jezusowe rany i oczekujemy przyjścia Syna Bożego, jako naszego Pana i Odkupiciela, tylekroć Bóg sam odmienia nasz los, bowiem Jezus powiedział: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny” (J 3,16).

W okresie adwentu powinna się wzmocnić nasza tęsknota za życiem z Bogiem, bo jest to okres roku kościelnego, w którym nie tylko wezwani jesteśmy do czujności i oczekiwania na przyjście Pańskie, ale także w nim ukazana zostaje nam w świetle słowa Bożego nasza droga, która często prowadzi do nikąd. Zawróćmy z niej! Zatęsknijmy za życiem z Bogiem!

Błogosławiona tęsknota za Bogiem, w wierze w Jezusa Chrystusa znajduje ukojenie. Bóg przybliża się do nas i wkracza w nasze życie w Chrystusie. Nie musimy Go przynaglać do tego, jak czynił to prorok Pański. Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia uświadomią nam to na nowo, że On w Chrystusie jest naszym Immanuelem, Bogiem z nami. Szukajmy więc zawsze tego, co nas łączy z Jezusem Chrystusem, a więc Jego słowa i sakramentu Jego ciała i krwi! 

„Radości! Z nami Bóg, my miłe Jego dzieci!

Nowego świata dzień już nad tą ziemią świeci.

Więc, ludy, zbierzcie się, do Pana śpieszcie wraz

I chwały wznieście pieśń w zbawienia wielki czas” (ŚE 14,5).

Amen.

Miłosierny Boże i Ojcze! Tyś przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa objawił nam, że niebo i ziemia przeminą! Spraw, abyśmy gotowi byli, gdy przyjdzie Chrystus, przyjąć Go z radością i służyć Ci wiernie w doczesności i wieczności. Wysłuchaj nas w Duchu Świętym dla zasługi Twojego Syna, Jezusa Chrystusa, naszego Pana i umiłowanego Zbawiciela.  Amen. 

 

 „Wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze”. (Łk 21,28)

Kazanie pochodzi z nowej postylli ks. Manfreda Uglorza "Dzieje tęsknoty"

Copyrights 2010: InnyAdwent.pl; projekt i wykonanie: Wydawnictwo WARTO.